stoły w mieszkaniu

Łóżka nefrytowe jako narzędzia tortur

Od jakiegoś czasu obserwowałem piękną blondynkę, która przechodziła pod moim oknem codziennie o siódmej trzydzieści. Zawsze nienagannie ubrana, z włosami związanymi w kucyk, szła regularnym krokiem, zawsze o tej samej porze. Pewnego dnia śledziłem ją do pracy i odkryłem, że pracuje w agencji reklamowej znajdującej się dwie ulice dalej.

Łóżka nefrytowe, analizator skóry, itp odpowiednio użyte mogą pełnić funkcje nieco inne do tych z ulotek

łóżkoCiekawe czym się tam zajmuje? Pewnie jest w dziale obsługi klienta i naciąga frajerów na ich usługi, jakoś nie widzę jej przerzucającej papiery w księgowości. Innym razem poszedłem za nią do jej domu, by dowiedzieć się, że mieszka na samym końcu małej, ślepej uliczki. Idealne położenie. Sam bym mógł tam mieszkać, choć mój dom na uboczu drogi też jest niczego sobie. Z czasem dojrzałem do planu porwania jej i przetrzymywania, aż uzna, że jestem dla niej odpowiednim mężczyzną. Przygotowałem specjalne, dźwiękoszczelne pomieszczenie (wytłaczanki do jajek są bardziej przydatne niż by się wam wydawało), zrobiłem zapasy jedzenia, przyniosłem jej ulubione białe róże, które widziałem kiedyś przez jej okno kuchenne. Pozostała kwestia przetrzymywania. Moje łóżko było duże i miało drewniany stelaż, więc się nie nadawało. Łóżko polowe byłoby za mało stabilne, a mojej pani byłoby niewygodnie. Szczęśliwym zrządzeniem losu dostałem ulotkę od nowego salonu SPA w okolicy. Zwykle wyrzucam takie rzeczy prosto do kosza, ale tym razem coś przykuło moją uwagę. Wśród takich rzeczy jak analizator skóry (co to takiego?), drenaż limfatyczny, komputerowe badanie skóry czy manicure hybrydowy, znalazły się one. Łóżka nefrytowe.

Już sam wygląd mówił, że to idealne narzędzie tortur. Można do niego zamontować skórzane pasy, które przytrzymają moją panią, a funkcja ,,urządzenia masujące” pozwoli jej wypoczywać w komfortowych warunkach. Tak, łóżka nefrytowe to jest to czego mi potrzeba.